Od jakiegoś czasu jest już jasne, że się nie uda mi się przeczytać 52 książek do końca grudnia. Trochę szkoda...
Ale prawdą jest, że w mijającym właśnie roku przeczytałam ich znacznie więcej, niż w latach poprzednich. Zamierzam więc mieć dokładnie to samo postanowienie noworoczne i cóż, zobaczymy ile (i o ile więcej :)) przeczytam w 2016.
A na razie cieszę się na czas nadchodzących świąt, liczę na pewnie spowolnienie tempa i może ... uda się chociaż zaokrąglić ten wynik do 30 książek?
Tych nie przeczytanych wciąż mam sporo, i trochę ich też przybywa. W czym problem? Urlop, urlop by się przydał!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz