sobota, 26 września 2015

Zaginiona dziewczyna (18/52)

Odkrywam w sobie coś takiego, jak syndrom niedzielnego popołudnia. Świadomość, że nieuchronnie zbliża się ten moment, kiedy będę musiała iść do pracy, staje się trudna do zniesienia z każdą upływającą niedzielną godziną.
Antidotum? Wciągająca książka. Torebka, kluczyki, najbliższe centrum handlowe i już mam kolejną lekturę, która skutecznie zajmie moje myśli i nawet nie zauważę, kiedy niedzielne popołudnie stanie się wieczorem, a ten przemieni się w nielubiany poniedziałkowy poranek...

Dokładnie taki schemat powtórzył się w miniony weekend i tak oto stałam się właścicielką kolejnego tomiszcza - thrillera "Zaginiona dziewczyna". Tak, miałam już takich nie czytać, ale do tego akurat mam sentyment: widziałam wcześniej film i wg mnie był naprawdę dobry. 

Książka też spełnia wszystkie wymagania gatunku i oczekiwania czytelników. Świetnie napisana, wciągająca, z ciekawą intrygą i przewrotnym, niebanalnym zakończeniem. Za to chyba cenię tę powieść najbardziej - mimo całego wysiłku jakiego wymagało stworzenie takiej konstrukcji, najbardziej urzeka mnie fakt, że autorka oparła się pokusie zakończenia odpowiadającego naszemu wewnętrznemu pragnieniu sprawiedliwości. Jest inaczej, jest wkurzająco, jest ciekawie. To lubię!

Czego nie lubię? Kolejnych ponad sześciuset stron... Czy wszystkie trhillery muszą być takie długaśne??? Z drugiej strony... Te 650 stron pomogło niepostrzeżenie minąć niedzielnemu popołudniu i znacząco skróciło drogę do i z pracy w kolejne dni tygodnia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...