
Po pierwsze - to nie jest dobrze napisana powieść. Nawet nie umiem opisać uczucia niezadowolenia graniczącego z niesmakiem jakie towarzyszą mi, gdy otwieram książkę i odkrywam, że autor nie potrafił opisać historii w czasie przeszłym. W księgarni po prostu odkładam taką pozycję z powrotem na półkę, zakładając że tak elementarne braki warsztatowe zwiastują kompletnego gniota. Tym razem jednak kupiłam powieść online w formie ebook, tak więc dopiero po dokonaniu zakupu przeczytałam pierwsze - rozczarowujące w formie - zdania powieści.
Co prawda rozdział później okazało się, że autorka używa czasów teraźniejszego i przeszłego do wplatania retrospekcji w opowiadaną historię, tak więc miało to uzasadnienie, choć wciąż czytało się nie najlepiej.
Co prawda rozdział później okazało się, że autorka używa czasów teraźniejszego i przeszłego do wplatania retrospekcji w opowiadaną historię, tak więc miało to uzasadnienie, choć wciąż czytało się nie najlepiej.
Po drugie - mimo wysiłku autorki by zbudować zaskakującą historię, całość traci przez kompletny brak autentyczności. Historia jest tak dziwna, że aż nieprawdopodobna. Fabuła nie zapowiada się źle. Czytając zapowiedzi można się spodziewać intrygującej opowieści o niezwykłym małżeństwie, które z pozoru wydaje się idealne, ale najwyraźniej skrywa jakieś sekrety... Nie zdradzając tych sekretów powiem tylko, że nie umiem sobie wyobrazić, że taka historia mogłaby się zdarzyć we współczesnym świecie młodej, wykształconej i samodzielnej kobiecie. Dodatkowo pewna niekonsekwencja "czarnego charakteru" w stosunku do innej drugoplanowej bohaterki rodzi kolejne wątpliwości. Całkiem niezłe jest na pewno rozwiązanie intrygi, byłam nim naprawdę pozytywnie zaskoczona. Ale znowu - tutaj też można mieć coś do zarzucenia jeśli się chce traktować opisane wydarzenia jako przynajmniej prawdopodobne.
Reasumując - pewnie niejeden początkujący pisarz/wydawca chciałby poznać tajniki działań marketingowców zaangażowanych do promowania tej powieści (tej, i paru innych które miałam okazję przeczytać), bowiem ani treść ani forma nie uzasadniają achów i ochów jakimi okraszone są zapowiedzi i recenzje tej powieści.
11/52 (2017)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz