wtorek, 5 lipca 2016

Podejrzany (12/52)

Zaczęło się standardowo. Książka Lee Childa "Podejrzany" po prostu leżała wśród stosu pozycji dopiero co zwróconych do biblioteki przez innych czytelników. Moje własne czytelnicze lenistwo momentami doprowadza mnie do rozpaczy... 

Powieść była pewnym zaskoczeniem - nie takiego bohatera i nie takiej konstrukcji fabuły się spodziewałam. Zaskoczyło mnie również to, że tej książki wcale się tak szybko nie czytało. Autor pisze niezwykle treściwie, by nie powiedzieć - "gęsto". To nie są linijki które można przebiec wzrokiem w pół sekundy bez straty dla zrozumienia tekstu, tak jak to jest w przypadku pozostałych powieści tego gatunku, jakie do tej pory trafiły w moje ręce. Doceniam to, widać tu wysiłek autora, konieczny jest też pewien wysiłek po stronie czytelnika. Najbardziej zaskakujące było dla mnie jednak to, że odgadłam zagadkę kryminalną zanim autor do jej rozwikłania doprowadził. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, czytam raczej pośpiesznie, często mimowolnie pomijając szczegóły. A tu taka niespodzianka a właściwie - brak niespodzianki. Być może jednak była to pochodna stylu autora, który wymuszał niejako wolniejszą i dokładną lekturę. Ciekawe doświadczenie. Ale po kolejny tom przygód niesamowitego Jacka Reachera już raczej nie sięgnę. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...