Jako dziecko kochałam czytanie książek. Bardziej niż cokolwiek innego w życiu. Ta pasja trwała dość długo, bo od serii "Poczytaj mi mamo" do czasów studiów. Wtedy moimi lekturami stały się wyłącznie lektury związane ze studiami i tak jakoś powoli pasja czytania we mnie zgasła.
Odżyła na nowo jakiś czas temu dzięki amerykańskiej autorce pani Elizabeth Strout. Przypadkiem trafiłam na jej książkę "Okruchy codzienności" (w późniejszych wydaniach przetłumaczone jako bliższe oryginałowi "Olive Kitteridge"). Ta spokojna i piękna powieść wstrząsnęła mną i sprawiła że znowu zaczęłam czytać. Choć z wyboru lektur nie do końca jestem dumna ;)
Najnowsza na polskim rynku wydawniczym powieść pani Strout "Mam na imię Lucy" niespodziewanie znalazła się w moich rękach - to jeden z najbardziej zdumiewających prezentów urodzinowych jakie otrzymałam w tym roku, a może i w całym dorosłym życiu. Nawet nie byłam świadoma, że cokolwiek poza "Olive..." w ogóle pojawiło się u nas! Podziękowania dla Ani, która podarowała mi tę powieść :)
Powieść tak prostą, że aż piękną. Krótką, nie przegadaną, zwyczajną, zaskakującą. O zwyczajnych ludziach, banalnych sytuacjach, nie do końca szczęśliwych dzieciństwach, rozczarowaniach i miłościach, i całej serii innych kompletnie niczym nie wyróżniających przeciętnych zdarzeniach, którym nigdy pewnie nie nadalibyśmy miana fabuły powieści. Bo powieść powinna być wspaniała, rozbudowana, zachwycająca, a nasze życie jest ... no właśnie inne. Z takich niczym nie wyróżniających się puzzli autorka tworzy obraz relacji, pociągający prostotą i zbieżnością z losami naszymi, naszych bliskich. Wszystko napisane lekko i bezpretensjonalnie. I tak zwyczajnie, jak zwyczajne mogą być losy zwykłych ludzi. Takich jak my, jak ja, jak ty.
Powieść krótka, trochę lakoniczna. Pewnie nie będzie to moja ulubiona książka pani Strout - za bardzo zachwyciła mnie poprzednia - ale przeczytałam z przyjemnością.
Powieść krótka, trochę lakoniczna. Pewnie nie będzie to moja ulubiona książka pani Strout - za bardzo zachwyciła mnie poprzednia - ale przeczytałam z przyjemnością.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz