niedziela, 17 maja 2015

Trucicielka czyli 6/52

Ta książka zaowocowała we mnie zaskakującym choć banalnym pytaniem, na które długo nie mogłam sobie odpowiedzieć: czy kiedykolwiek wcześniej czytałam jakiś utwór tego autora? Wydawał mi się taki znajomy, ale nic konkretnego nie przychodziło mi na myśl. W końcu ustaliłam, że chyba, kiedyś, dawno temu, pod wpływem ładnej recenzji, kupiłam książkę Schmitta w prezencie dla przyjaciela. Potem odnalazłam na swojej własnej półce "Przypadek Adolfa H.", stojący tam pewnie jakieś 10 lat, nieprzeczytany - na usprawiedliwienie tego zaniechania mam fakt, że wydanie jest w wersji oryginalnej i najwyraźniej nie miałam na tyle motywacji, by się zabrać za czytanie po francusku. Może teraz to zrobię?

"Trucicielka" jest niewielkim zbiorem opowiadań, w sumie są to cztery historie. Moje wydanie tej książki jest wzbogacone o dziennik autora, zbierający zapiski towarzyszące powstawaniu opublikowanych w tym tomie opowiadań. Zaczynam od końca czyli od dziennika właśnie, ponieważ zawiera, oprócz kilku rozważań autora, także wyjaśnienie jak powstaje i czym jest tom opowiadań. Schmitt podkreśla, że każdy z jego zbiorów opowiadań nie jest zbiorem przypadkowo zebranych krótkich form, ale starannie zaplanowanym projektem, w którym intencjonalnie przedstawia razem kilka różnych opowieści, krótkich ale precyzyjnie skonstruowanych i kompletnych, aby całościowo komponowały się w tom o bardzo konkretnej wymowie. Dla mnie najbardziej ciekawe były notatki dotyczące samego procesu tworzenia, od momentu kiedy jakaś myśl nieśmiało świta w głowie autora, poprzez cały czas jej krystalizowania, obrastania innymi wątkami i historiami, i całą pasję pisania, w jaką autor w pewnym momencie wchodzi. Wspaniały obraz! Nieraz słyszałam o aktorach przygotowujących się do roli - tyjących, drastycznie chudnących, budujących masę mięśniową, wchodzących w kontakty z różnymi środowiskami czy subkulturami tylko po to, by wiarygodnie oddać głębię granej postaci. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak w opisywaną postać wciela się autor, ile go to kosztuje, jakich zabiegów używa. Krótkie uwagi Schmitta na ten temat to dla mnie perełki tego dziennika.
Same zaś opowiadania, w moim odbiorze, zbudowane są wokół motywu dobra i zła w kontekście wyborów jakich dokonujemy, i przemiany jaka dokonuje się w nas w ich następstwie. Najbardziej zapadły mi w pamięć i serce tytułowa "Trucicielka" oraz "Koncert Pamięci Anioła". Pierwsza historia przestawia losy niezwykłej starszej pani, żyjącej w niewielkim francuskim miasteczku, które rozsławiła swoją osobą, trzykrotnie bowiem została wdową, i choć nigdy jej tego nie udowodniono, była, a przez niektórych nadal jest, podejrzewana o zamordowanie swoich mężów. Pojawienie się w parafii nowego proboszcza, na punkcie którego Marie - główna bohaterka - zaczyna mieć pewną obsesję, sprawia, iż powraca ona do przeszłości wyznając młodemu księdzu szczegóły swojego życia. Drugie z opowiadań to historia o ambicji, zazdrości, zbrodni i przemianie, jakiej nieoczekiwanie doświadczają obaj bohaterowie, młody muzyk Chris dla którego życie ludzkie okazało się mniej ważne od własnego sukcesu i jego bardziej utalentowany muzycznie rywal Axel, który stał się ofiarą wyboru dokonanego przez Chrisa.
Dwie pozostałe historie podobały mi się nieco mniej, ale w każdym z opublikowanych w tym tomie opowiadań niezmiennie zachwyca pomysł, jaki autor miał na swoich bohaterów i ich losy, oraz fakt, że każda z tych historii niesie swoje przesłanie. To lubię :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...