piątek, 7 sierpnia 2015

Moi Rodzice (12/52)

Jestem bardzo wdzięczna Marcie Kaczyńskiej i Dorocie Łosiewicz za tę książkę. Ze wzruszeniem czytałam ten wywiad-rzekę o rodzicach pani Marty, także dlatego, że jestem jedną z tych osób, które nie doceniły prezydenta Kaczyńskiego za jego życia. 
To barwna i ciekawa opowieść o pięknych ludziach i ich pięknym życiu - o służbie, o uczciwości, o szacunku dla innych ludzi, o myśleniu o Polsce. Ale to też historia kochających się małżonków, historia rodziców i dziadków. Ludzi, którzy latami żyli w skromnych warunkach, a mimo to prestiż związany z funkcją prezydenta nie wpłynął na ich postawę życiową. Lektura daje też możliwość poznania "od kuchni" niektórych okoliczności, jak na przykład słynna reklamówka, w której rzekomo pan prezydent zabrał kanapki na podróż. Ta książka pomaga odkłamać jego obraz, pełna jest ładnych zdjęć pary prezydenckiej, innych niż migawki, jakie zapamiętaliśmy z przekazów medialnych sprzed 10/04. Pełna jest też faktów, znanych nazwisk, sporo jest w niej także pytań nadal pozostających bez odpowiedzi. 
Dzisiaj, po tym co stało się 10/04 i po tym, co stało się później, zarówno w sferze mediów, w sprawie (nie)wyjaśniania okoliczności katastrofy, jakości kolejnej prezydentury i postawy premiera, a wreszcie polityki Rosji wobec Ukrainy, trudno jest chyba nie przejrzeć na oczy i nie zobaczyć, jakiego formatu polityka straciliśmy. Bo różne można mieć podejście do stanowiska prezydenta. Zacytowany przez panią Martę Donald Tusk uważa podobno, że po zaprzysiężeniu prezydentowi pozostaje tylko "prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto". Życiorys Lecha Kaczyńskiego, jego podejście do powierzonych obowiązków i lista jego dokonań temu przeczy. Nie zdziwię się, jeśli podręczniki do nauki historii będą go wymieniać jako przykład prawdziwego męża stanu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...