Ciekawa powieść początkującego autora. Z relacji koleżanki, która z tymże autorem na co dzień pracuje, wiem że pisanie (w każdym razie pisanie powieści - bowiem autor ma już na swoim koncie publikacje naukowe) jest dla niego działalnością dodatkową, do standardowego życia wypełnionego pracą na etacie i pewnie jakimiś zobowiązaniami prywatnymi. Strasznie zazdroszczę, bo od dawna sama chciałabym wykorzystać efektywnie i twórczo "popracowy" czas wolny - jakoś mi to nie wychodzi, a tu się okazuje że inni to umieją, i to jak...
Cień przeszłości to opowieść z historią w tle. Akcja rozgrywa się dwutorowo - aktualnie oraz w retrospekcjach w czasie II wojny światowej. Z jednej strony mamy młodego mężczyznę, Adama Floriańskiego, zafascynowanego genealogią. W czasie jednej z częstych wizyt w Archiwum Akt Dawnych przypadkowo dostaje w swoje ręce teczkę starszego pana, który w tym samym miejscu poszukiwał informacji z tych samych ksiąg parafialnych. Początkowo Adam zamierza teczkę oddać, potem sprawy nieco się komplikują - jej zawartość okazuje się cenna dla przestępców próbujących za wszelką cenę odzyskać znajdujące się w niej dokumenty oraz zaszyfrowany pendrive. Główny bohater wraz ze swoją znajomą, bardzo zdolną informatyczką, próbują rozwiązać zagadkę danych z pendrive'a i podejrzanie częstych zgonów osób, które zetknęły się z tą tajemniczą sprawą. Drugą historią są wojenne losy pewnej rodziny z Dolnego Śląska, a obie te historie znajdą w finale wspólne rozwiązanie.
Powieść zapowiada się więc bardzo ciekawie - i ta dwutorowość fabuły, i ciekawe tło historyczne. Czy tak rzeczywiście jest? I tak, i nie.
Z jednej strony bardzo widać wysiłek autora, aby dopracować każdy szczegół w tej historii. Nie umknęły mojej uwadze na przykład podziękowania, jakie autor wyraża różnym osobom w tym komuś, kto udzielił mu porad z zakresu informatyki. I rzeczywiście, jedna z bohaterek jest przecież informatykiem, tak więc solidna wiedza w tym obszarze była niezbędna aby zbudować przekonującą postać i intrygę - całość rozgrywa się przecież wokół zawartości zaszyfrowanego pendrive'a. Takie sumienne podejście jest pewnie godne odnotowania w przypadku pierwszej powieści. I zawsze doceniam książki z tłem historycznym, czytając można się przy okazji czegoś naprawdę ciekawego dowiedzieć.
Z drugiej jednak strony, często miałam wrażenie, że książka jest napisana topornie. Wydaje mi się, że jest to kwestia nie tyle języka, co stylu. Autor opisuje wszystko niezmiernie precyzyjnie. W miejscu, gdzie mogłabym domyśleć się reakcji jakiejś postaci, czy to z kontekstu, czy z jej słów, nie ma w ogóle przestrzeni na ten domysł - wszystko jest dopowiedziane aż do bólu. Czytelnik może mieć wrażenie, że dostaje informację podwójnie, już ją sobie wywnioskował z dialogów, ale autor jeszcze doda opis tak na wszelki wypadek. Takie fragmenty czytało mi się ciężko. Drugim aspektem było nagromadzenie sporej ilości nieistotnych szczegółów informatycznych. O ile sam wątek pendrive'a miał znaczenie, o tyle wymienienie szczegółów używanych przez bohaterów sprzętów było już dla mnie zbędnym detalem. Zapewne autor chciał zrobić dobry użytek z zebranego solidnie materiału z zakresu informatyki, jednak dla czytelników średnio nią zainteresowanych ta wiedza nie była niezbędna, i trochę przeszkadzała w lekturze.
Mimo to oceniam całość pozytywnie - i jak wspomniałam na wstępie - zazdroszczę.
03/52 (2018)

