poniedziałek, 1 stycznia 2018

Jeszcze jeden oddech


Tę książkę czytałam ponad pół roku. Odkładałam i wracałam. Także dlatego że w trakcie czytania dowiedziałam się, że temat dotyka (i dotyczy) mnie osobiście bardziej, niż mogłam początkowo przypuszczać.
Nie jest to jakaś wybitna lektura, porażająca głębią duchowych poszukiwań i życiowych przewartościowań, ale na pewno warta przeczytania. Na pewno też niełatwa.


Książka została napisana przez młodego amerykańskiego lekarza, świetnie się zapowiadającego neurochirurga, stojącego u progu kariery. Jego przyszłość zapowiadała się wspaniale, ale plany zawodowe jak i życiowe zmodyfikowała nieoczekiwana diagnoza - nowotwór. Nie jest to książka o walecznym lekarzu, który pokonuje chorobę. Oczywiście walczy, po wielu wątpliwościach próbuje pozostać aktywnym zawodowo, ratuje przeżywające pierwszy poważny kryzys małżeństwo, dokonuje ważnych wyborów ale walkę o życie - przegrywa i jest to dla czytelnika wiadome od samego początku. Jest to smutna i nie niosąca nadziei opowieść, którą za głównego bohatera dopowiada już jego żona. Na słowo komentarza zasługuje też niesamowita okładka, pokazująca drogę jaką mimowolnie przebył bohater na szpitalnej sali.



Tą książką kończę moje czytelnicze zmagania 2017. 
Witaj roku 2018 - obyś był lepszy pod każdym względem.

21/52 (2017)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...