
Sięgnęłam po tę powieść z tego samego powodu, co zwykle - w przypadku polskich i nieznanych mi pisarzy jestem po prostu ciekawa talentu drzemiącego w naszym narodzie. Tym razem się nie rozczarowałam. Co prawda, gdybym kiedyś zrobiła podsumowanie najlepszych książek jakie przeczytałam w życiu, ta powieść by się w tym zestawieniu nie znalazła, ale ...
Ale należy docenić niebanalny temat, ciekawych bohaterów i nietuzinkowe zakończenie. No bo jakże to - bez happy endu? Ano da się. Co prawda moim zdaniem to metafizyczne zakończenie, na jakie autorka się zdecydowała, średnio jej się udało i chętnie bym jej zadała szkolne pytanie doprecyzowujące słynnego typu "co autor miał na myśli". Mimo tego lekkiego zgrzytu na koniec, całą powieść oceniam pozytywnie. Od kwestii warsztatowych (powieść w czasie przeszłym - coraz większa rzadkość), po tematykę, zbudowane postaci i zaskakujący tytuł, którego kilka znaczeń odkrywałam w miarę zagłębiania się w losy bohaterów.
O czym jest ta powieść? Przedstawia historię dojrzałej kobiety, wiodącej nieco nudne ale spokojne i poukładane życie, w którym realizuje się jako żona i matka dwójki dorosłych już dzieci. Niespodziewana i niekorzystna diagnoza lekarska pomaga jej zatrzymać się na chwilę, przewartościować wybory życiowe i daje odwagę podjęcia ważnych dla niej decyzji. Choć nie jest to książka z tych "siejących dobro", dających wsparcie i otuchę, pokazujących jaką szansą jest kryzys (tak jak zachwalana tutaj przeze mnie "Bóg nigdy nie mruga"), to jednak uważam, że to nieźle wymyślona i dobrze napisana powieść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz