Ostatnio wpadłam na moment do miejscowej biblioteki, żeby oddać przeczytane książki. Wychodząc zgarnęłam kilka nowych, zgodnie z moim najczęstszym kryterium wyboru - to co akurat leży na stoliku pani bibliotekarki.
Nie zaczęłam lektury od najbardziej ambitnej pozycji. Tytuł "Scenariusz mordercy" wskazuje, że znowu wybrałam intelektualne lenistwo, a jeśli dodać do tego, że książka jest w ramach serii NYPD RED - to wszystko jest jasne: dynamiczna opowieść o policjantach i złodziejach...
Jestem pewna, że ekranizacja bardzo by mi się podobała. Byłam wierną fanką serialu o pracy nowojorskiej policji "Nowojorscy gliniarze" (w oryginale "NYPD Blue") i moim zdaniem żaden z późniejszych seriali - bardziej modnych, bardziej rozreklamowanych, bardziej efektownych - nie dorównał tej produkcji.
Z przyjemnością więc przeniosłam się na kilka godzin na ulice NY, aby śledzić losy bohaterów z elitarnego wydziału policji nazywanego RED - z jednej strony, a z drugiej - mordercy realizującego szalony plan zabijania ludzi show-biznesu. Mimo lekkiego gatunku autorzy przygotowali zgrabną fabułę, a pomysł na scenariusz który morderca realizuje krok po kroku był naprawdę zaskakujący, podobnie zresztą jak sama postać.
Oczywiście, policjanci byli dzielni i poradzili sobie nawet w takich sytuacjach, które były dla nich nowym doświadczeniem, świat show-biznesu został uratowany, ordery wręczone, zdjęcia bohaterów opublikowane na pierwszych stronach gazet.
Z przyjemnością więc przeniosłam się na kilka godzin na ulice NY, aby śledzić losy bohaterów z elitarnego wydziału policji nazywanego RED - z jednej strony, a z drugiej - mordercy realizującego szalony plan zabijania ludzi show-biznesu. Mimo lekkiego gatunku autorzy przygotowali zgrabną fabułę, a pomysł na scenariusz który morderca realizuje krok po kroku był naprawdę zaskakujący, podobnie zresztą jak sama postać.
Oczywiście, policjanci byli dzielni i poradzili sobie nawet w takich sytuacjach, które były dla nich nowym doświadczeniem, świat show-biznesu został uratowany, ordery wręczone, zdjęcia bohaterów opublikowane na pierwszych stronach gazet.
Pewnie nie będę sięgać po kolejne pozycje z tej serii, ale za to ten stary serial - oj, obejrzałabym jeszcze raz...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz